sobota, 1 listopada 2008

Rozmówki codzienne 2

Dziecko to umie pocieszyć...

Ja - Musze się odchudzać.
Kamyk - Ale mówiłaś, ze jesteś chuda jak patyk. ( po namyśle) ale to było dawno temu.
Ja - Dzięki...


Takie małe, a już...

- Lubię na golasa - oświadcza mój syn rozmarzonym głosem.
Ja: Na golasa??? A co ty lubisz na golasa? ( Bogowie, on ma 4 lata!)
Kamyk - No Nagolasa. Kotka T.
Ja: Ahaaa, chodzi ci o LEGOLASA.
Kamyk - No przecież mówię.

Cała prawda o T.

- Tomek ma małego. - stwierdzenie Kamyka przerwało wieczorną ciszę- Małego i gołego... krasnala - dodał życzliwie mój syn przyglądający się, jak T. gra w Warhammera swoją nową postacią.
Muszę dodać, że po pierwszym stwierdzeniu wraz z mamą T., która przez przypadek była właśnie w pokoju, wybuchnęłyśmy śmiechem.
Mina biednego Pasquda...Bezcenne :P

3 komentarze:

Dalamar pisze...

Nie ma to jak niewinnosc dzieci ;) moze doprowadzic do wrecz komicnych sytuacji jak te :P

vanessa-dalia pisze...

Nooo, w pamięci mamy T. to ten spodniowy koleżka T. jest pewnie mały i goły ;).

Anonimowy pisze...

Tak to się właśnie kończy, jak ktoś nazwie kota LEGOLAS ;) Ja byłem święcie przekonany, że to tymczasowe :>